Zen camera

Jeden miesiąc, jeden aparat. Projekt zakończony. Oto kilka obserwacji o X-Pro1.

Zen camera

Oglądając niezliczone ilości filmów o X-Pro1 natrafiłem na takie właśnie jego określenie. Trafne. Spodobało mi się.

A oglądam masę filmów, ponieważ tak bardzo polubiłem X-Pro1, że w momencie, gdy nie mogę robić nim zdjęć pocieszam się oglądaniem jak inni robią zdjęcia tym aparatem. Dziwny jestem.

Znalazłem całe mnóstwo filmów, gdzie ludzie zastanawiali się, czy X-Pro1 jest dobrym wyborem na rok 2020, 2021, 2022, 2023 a nawet 2024. To mówi samo przez się. Jeżeli ktokolwiek w ten sposób recenzuje dziesięcioletni sprzęt, znaczy - TAK. Cokolwiek ma na myśli.

Minął miesiąc z X-Pro1, należy się słów kilka o jego użytkowaniu. Może więc wyłuszczę plusy i minusy.

Na +:

  • Tym aparatem chce się robić zdjęcia, wizualnie, ergonomicznie po prostu zachęca, przy okazji naprawdę dobrze trzyma się w dłoni, bez dodatkowych uchwytów, czego o X-E2 nie mogę napisać (tu mam zainstalowany uchwyt na kciuk i dodatkowy uchwyt powiększający cały aparat - i dopiero dobrze się trzyma).
  • Jakość zdjęć jest bardzo dobra, ale nie tak dobra jak następna generacja X-Trans, w przypadku X-Pro1 to zaleta, czuć, że ten aparat został stworzony z myślą odtworzenia wrażeń i jakości fotografowania aparatami analogowymi.
  • Z obiektywem 27mm to wciąż dość kompaktowy aparat, mieści się w mojej ulubionej torbie fotograficznej, w której mieszczą się tylko kompaktowe zestawy (GF1 z 15mm, E-M10 z płaskim kitem, czy GX80 z 20mm).
  • Nie jest taki wolny jak mówią, używałem jedynie z obiektywem 27mm, z którym jest dość głośno, ale nie powolnie. Po tych wszystkich aktualizacjach firmware'u, ostrzy szybciej niż np GX80 z 20mm, więc ogólnie ok.
  • Firmware - aktualizacje, których naliczyłem ponad 20, sprawiły, że finalnie mam aparat znacznie udoskonalony względem jego premierowej wersji. Brawo Fuji!
  • Wizjer optyczny, miodzio, czuje się kontakt ze sceną, wszystko wygląda klarownie, naturalnie. Fajny prztyk z przodu, aby szybko i bez odrywania aparatu od oka przejść do wizjera elektrycznego.

Na -:

  • Wizjer optyczny, który jest średnio użyteczny w przypadku fotografowania z bliska. Po prostu nigdy nie trafiłem z ostrością używając centralnego punktu. Ramki są nieco inne od tego co finalnie zostanie zarejestrowane, na zdjęciu zawsze będzie nieco więcej widać. W przypadku precyzyjnie ustawianej kompozycji należy się przełączyć na wizjer elektroniczny lub ekran.
  • AF nie zawsze sobie radzi, używając centralnego punktu ostrości, trzeba nieco sprytu, za wczasu wiedzieć, gdzie wycelować, by się udało. Taki Panasonic GF1 choć starszy, mniejszy i nie dość Pro jest zdecydowanie szybszy i celniejszy. Nie jest to jakaś straszna ujma, wiedziałem na co się piszę z X-Pro1, mając wcześniej X-E1 i X-M1, prędkość i celność ostrzenia była mi znana.

Praca z X-Pro1 to przyjemność, spokojne podejmowanie sceny. Nieśpieszne. Sprawia, że wypada się nieco zastanowić nad kadrem, ocenić scenę, skierować punkt ostrości we właściwe miejsce, aby za pierwszym razem ujrzeć zielony prostokąt poprawnego nastawienia.

Właściwie, szybkość i celność ostrzenia to jedyna rzecz do której można by się przyczepić. Ergonomia, jakość zdjęć, rozdzielczość, możliwości oprogramowania - wszystko to jest bardziej niż wystarczające dla przeciętnego amatora.

Prócz tego, ten kultowy już wygląd, który wręcz krzyczy - użyj mnie, wielokrotnie, zrób wreszcie jakieś cholerne zdjęcie! Co też robię z szewską wręcz pasją.