Zdjęcie jak ze snu
Korzystanie z dobrodziejstw i możliwości postedycji jest rzeczą jak najbardziej subiektywną. Jeden fotograf będzie polegał w większości na obróbce pliku, minimalizując czas poświęcony na samo zrobienie zdjęcia. Inny fotograf z pietyzmem podejdzie do stworzenia jak najlepszego obrazu jeszcze w aparacie, by później co najwyżej poddać je drobnym korektom.
Osobiście, należę do tej drugiej grupy, starając się jak najlepiej wykorzystać możliwości aparatu, obiektywu i dostępnego światła w momencie tworzenia obrazu.
Czasem jednak, nachodzi mnie szatańska chęć na eksperymenty, gdy widzę potencjał drzemiący w pozornie nijakim zdjęciu.
Zdjęcie z okładki, przed obróbką, było jedynie kiepskim ujęciem socrealistycznej architektury.
Po obróbce, ze ścian budynku wyłoniły się detale, drobne zacieki, niedoskonałości, głębokie cienie uwypukliły kontury balkonów i bryłę bloku. Drugi plan odszedł w niebyt. Niebo poczerniało nadając scenie skrajnie dramatycznego wyrazu. Z tej perspektywy, budynek wygląda jakby stawiał czoło pędzącej nań komecie, odbijającej coraz mocniejsze światło na ścianie bloku.
Tak, teraz to zdjęcie nawet się ogląda. Oddalone od rzeczywistości, zaczęło działać na emocje, przywołuje wspomnienia, wywołuje refleksje. Jak obraz snu.