Są fotografie...
…na które się patrzy z zadowoleniem, które zyskują status tych lepszych, ciekawszych. Z jakiegoś powodu innych od całej rzeszy pozostałych.
Zdjęcie z okładki prezentuje to do czego często dążę w fotografii. Spokojna, minimalistyczna scena, niewiadome, rozmyte tło, faktura jakby matowego papieru fotograficznego, ostrość w jednym tylko, mikroskopijnym punkcie, za to dobrze widocznym.
Pozbawiona koloru scena, przypomina szkic wprawnego grafika, w którego czasem zamieniam się w snach.