Ostatni zakup
Znów wpadłem w sidła paranoicznych zakupów, spędzając godziny dziennie na przeglądaniu ofert. Na szczęście chwilowo.
Dopóki miałem jeszcze budżet z poprzednich sprzedaży, a w głowie mieliły się nieskończone potrzeby… nie mogłem odpuścić. Można by jeszcze dorzucić osobliwe nienasycenie po eksperymencie z Canonem 70D. No bo przecież ten właśnie Canon zwieńczył poprzednią gonitwę za ofertami. Miał on zaspokoić głód i razem z resztą ekwipunku wystarczyć do wiosny., kiedy to najwcześniej planowałem rozejrzeć się za czymś nowym.
Ta…
No, ale udało się, znów pozamykałem portale z ofertami, zakładki z recenzjami i porównaniami. Wyczyściłem obserwowane oferty i wyszukiwania. Niech nie spamuje nowościami.
Czysto.
Gdy tylko to zrobiłem, tak jak poprzednio, od razu zacząłem myśleć o przyszłości, rozwoju, wspólnym czasie z rodziną, fotografii zamiast o sprzęcie czy powrocie do pisania tego bloga z należytą starannością. Przyznaję, że w czasie transu zaglądałem tu jakby z powinności, aniżeli przyjemności.
Wystarczyło kilka drobnych zakupów, parę gadżetów. Zaspokojony czy uspokojony. Lepiej to pierwsze, szczerze.
Szkoda życia, na wieczne kupowanie.
Amen