Chodniki
Chce się spacerować po Gdyni, nie biec na oślep, a celebrować kroki. Rozglądać, cieszyć się znaleziskami. Smakować.
Gdynia jest inna, niż miasta, które dotychczas widziałem. Tutaj natura wchodzi na chodnik, między ludzi, ale nie rozpycha się. I nie można tutaj mówić o zaniedbaniu. To jest jakby celowe pozostawienie naturze pewnych elementów miasta. Obopólna zgoda, symbioza.
I chyba tylko Gdynianie doceniają to współistnienie. Poznałem razu pewnego mieszkankę Sopotu, która słów nie szczędziła by wyrazić jak Gdyni daleko jest do Sopockiego sznytu.
Sopot ładny, owszem, ale smak powietrza cierpki.
Dzięki fotografii, i temu, że zazwyczaj mam przy sobie jakiś aparat mogę te rozmaite znaleziska Gdyńskie zachowywać, zapisywać na później. Pocieszyć się, gdy zimową porą okoliczna natura ustąpi, zapadnie w sen. Do wiosny.
