879 klatek
Do tej pory traktowałem Flickr jako swego rodzaju pamiętnik fotograficznych zmagań. Byłbym hipokrytą, gdybym nie przyznał, że przy okazji liczyłem na gratyfikację w postaci komentarza pod zdjęciem lub interakcji z innym pasjonatem.
Po dwóch latach zdążyłem się zorientować, że Flickr i tym podobne portale dla fotografów to nie miejsce dla mnie.
Gonitwa za atencją i wrzucanie zdjęć 'pod publikę’ oddala od celebrowania tych mniej udanych kadrów, które mimo wszystko niosą ładunek emocji, opowiadają historię.
Dyskusja w grupach właściwie nie istnieje, w wielu przypadkach ostatnie posty są z przed kilku lat.
Komentarze pod zdjęciami również nie należą do konstruktywnych, nie prowadzą do dyskusji, nie oscylują wokół historii lub techniki danego zdjęcia.
Po co więc to wszystko?
Pomysł z przeniesieniem wpisów jest próbą zachowania przeszłych historii i emocji w nieco innej, prywatnej przestrzeni. Bym mógł od czasu do czasu do nich wrócić. Nieco na uboczu, poza medialnym splendorem.